Cztery chrupiące wafle pokryte mleczną czekoladą i charakterystyczne czerwono-żółto-zielone opakowanie. Kvikk Lunsj wygląda jak zwykły czekoladowy baton, ale w Norwegii jest czymś znacznie więcej. Od dziesięcioleci kojarzy się z górami, nartami, Wielkanocą i przerwą podczas tur. Skąd wzięła się najsłynniejsza norweska „czekolada na wycieczkę” i dlaczego tak mocno wpisała się w kulturę friluftsliv?
Co to jest Kvikk Lunsj?
Kvikk Lunsj to norweski baton produkowany przez Freię. Składa się z czterech chrupiących wafelków pokrytych mleczną czekoladą.
Na pierwszy rzut oka nie ma w nim niczego szczególnie norweskiego. Podobne czekoladowe wafelki można przecież znaleźć w wielu krajach.
Znaczenie Kvikk Lunsj kryje się jednak nie tyle w jego składzie, ile w tym, gdzie i kiedy Norwegowie go jedzą.
To przede wszystkim:
tursjokolade – „czekolada na wycieczkę”.
Kvikk Lunsj od dziesięcioleci jest kojarzony z plecakiem, nartami, górami i przerwą podczas wędrówki.

Co oznacza nazwa Kvikk Lunsj?
Nazwa jest dość łatwa do rozszyfrowania.
kvikk – żwawy, energiczny, rześki
lunsj – lunch
Możemy więc potraktować Kvikk Lunsj jako coś w rodzaju „szybkiego” lub „energetycznego lunchu”.
I rzeczywiście – od początku produkt miał być praktyczną przekąską, którą łatwo zabrać ze sobą na wycieczkę.
Kvikk Lunsj powstał w 1937 roku
Historia Kvikk Lunsj zaczyna się w 1937 roku, kiedy Freia wprowadziła na norweski rynek nową czekoladę stworzoną z myślą o wycieczkach i aktywności na świeżym powietrzu.
Kształt również nie był przypadkowy. Baton miał być wygodny do noszenia – między innymi w kieszeni popularnego wówczas anoraka.
Pierwsza partia Kvikk Lunsj była pokryta ciemną czekoladą. Niedługo później pojawiła się wersja z mleczną czekoladą, którą znamy dzisiaj.
Co ciekawe, według historii opowiadanej przez Freię pomysł miał swoje źródło jeszcze wcześniej. Założyciel firmy, Johan Throne Holst, podczas jednej z wycieczek zgubił drogę razem ze swoim partnerem biznesowym. Towarzysz miał wtedy narzekać, że Holst nie zabrał ze sobą czekolady.
Najwyraźniej zapamiętał tę uwagę na długo.
Hele Norges tursjokolade
Kvikk Lunsj jest określany jako:
Hele Norges tursjokolade – „czekolada wycieczkowa całej Norwegii”.
I trudno o lepsze podsumowanie jego miejsca w norweskiej kulturze.
Norwegowie mają bardzo silną tradycję friluftsliv, czyli spędzania czasu na świeżym powietrzu. Wyjście na tur nie musi oznaczać wielkiej ekspedycji. Może być spacerem po lesie, kilkugodzinną wędrówką w górach albo wycieczką na nartach.
Do plecaka trafia wtedy termos, jedzenie i bardzo często coś słodkiego.
Kvikk Lunsj idealnie odnalazł się w tym świecie.
Ut på tur, aldri sur!
Z norweskimi wycieczkami związane jest popularne powiedzenie:
Ut på tur, aldri sur!
Możemy je przetłumaczyć mniej więcej jako:
„Na wycieczce nie ma miejsca na zły humor!”
To krótkie zdanie bardzo dobrze oddaje norweskie podejście do wychodzenia na świeże powietrze.
Nie zawsze musi być idealna pogoda. Nie zawsze musi świecić słońce. Czasem jest zimno, mokro i wieje.
Ale tur to tur.
A przerwa z termosem i Kvikk Lunsj zdecydowanie pomaga.
Kvikk Lunsj i norweska Wielkanoc
Jeśli jest jedna pora roku szczególnie mocno związana z Kvikk Lunsj, jest nią påske, czyli Wielkanoc.
Norweska Wielkanoc bardzo często oznacza wyjazd do hytta, górskie wycieczki i jazdę na nartach.
Wyobraź sobie charakterystyczny obrazek: śnieg, słońce, narty, pomarańcza, termos z ciepłym napojem i Kvikk Lunsj wyciągnięty z plecaka.
To niemal klasyczny zestaw norweskiego påskefjellet.
Dlatego przed Wielkanocą charakterystyczne opakowania Kvikk Lunsj są szczególnie widoczne w norweskich sklepach.
Pomarańcza i Kvikk Lunsj – wielkanocny duet
Ciekawym elementem norweskiej Wielkanocy jest również popularność pomarańczy.
Podczas wielkanocnych wyjazdów na narty czy w góry Norwegowie chętnie zabierają ze sobą:
appelsin – pomarańczę
oraz
Kvikk Lunsj.
Dla osoby z Polski nie jest to najbardziej oczywisty zestaw wielkanocny. W Norwegii połączenie pomarańczy, czekolady, śniegu i nart jest jednak bardzo mocno zakorzenione w wyobrażeniu o świątecznym wypoczynku.
Fjellvettreglene na opakowaniu
Kvikk Lunsj ma jeszcze jeden ciekawy związek z norweską kulturą górską.
Od lat 60. na opakowaniach pojawiały się fjellvettreglene, czyli norweskie zasady bezpiecznego poruszania się po górach.
fjell oznacza góry, a vett – rozsądek.
Fjellvettreglene przypominają między innymi o odpowiednim przygotowaniu do wycieczki, sprawdzaniu pogody, dostosowaniu trasy do własnych możliwości i konieczności zawrócenia, jeśli wymagają tego warunki.
To niezwykle norweskie połączenie: kupujesz czekoladę, a przy okazji dostajesz przypomnienie, żeby zachować rozsądek w górach.
Kvikk Lunsj i czasie wojny
Historia batona nie przebiegała bez przerw.
W latach 1941–1949 produkcja Kvikk Lunsj została wstrzymana. Powodem były problemy z dostępnością składników podczas i po II wojnie światowej, między innymi niedobór cukru oraz odpowiedniej jakości mąki.
Po powrocie na rynek baton szybko odzyskał swoją pozycję.
Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Oslo w 1952 roku sprzedano aż 10 milionów sztuk Kvikk Lunsj.
To dobrze pokazuje, jak szybko czekolada została związana ze sportem i aktywnością na świeżym powietrzu.
Kvikk Lunsj czy KitKat?
To porównanie pojawia się właściwie zawsze.
Oba produkty składają się z kilku wafelków pokrytych czekoladą i wizualnie są do siebie bardzo podobne.
Dla Norwegów różnica nie sprowadza się jednak wyłącznie do smaku.
Kvikk Lunsj ma własny kontekst kulturowy.
Kojarzy się z tur, nartami, Wielkanocą, górami, plecakiem i przerwą na świeżym powietrzu.
Dlatego pytanie „czy to po prostu norweski KitKat?” trochę pomija to, co w Kvikk Lunsj jest najciekawsze.
Sam wafelek jest tylko częścią historii.
Kvikk Lunsj, tur i kos
Kvikk Lunsj świetnie łączy się również z innym norweskim pojęciem – kos.
Wyobraź sobie, że po godzinie marszu znajdujesz miejsce z pięknym widokiem. Siadasz, wyciągasz termos z kawą i coś słodkiego z plecaka.
To właśnie może być turkos – przyjemny moment podczas wycieczki.
I bardzo często w takim obrazku pojawia się Kvikk Lunsj.
Norweskie kos nie musi więc oznaczać kanapy, świec i koca. Równie dobrze może wydarzyć się na śniegu, w górach i z czekoladowym wafelkiem w ręku.
Poznawaj Norwegię razem z Pluggis®
Kvikk Lunsj świetnie pokazuje, że czasami zwykły produkt ze sklepowej półki może powiedzieć o kulturze kraju więcej niż niejeden przewodnik.
Za jednym czekoladowym batonem kryją się friluftsliv, tur, påske, hytta, fjellvettreglene i norweskie kos.
W Pluggis® właśnie dlatego łączymy naukę języka z autentycznymi materiałami i prawdziwą Skandynawią.
Na naszych kursach norweskiego z lektorem pracujemy metodą odwróconej lekcji, dzięki czemu przed zajęciami poznajesz materiał, a podczas spotkania możesz przede wszystkim mówić i aktywnie używać norweskiego.
Uczestnicy korzystają również z Banku Norweskich Słów, który pomaga systematycznie rozwijać i utrwalać słownictwo.





